Małgorzata Jarosz: Rocznica powstania Obozu Narodowo-Radykalnego

„Błogosławiony rok”, czyli o wydarzeniach z 1934 roku raz jeszcze

„W roku 1934 młode pokolenie polskie odnalazło wreszcie siebie”- słowa Jana Mosdorfa, jak ulał oddają atmosferę rozegranych wówczas wydarzeń.

14 kwietnia przypada 87. rocznica powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. Jest to idealny moment, aby przypomnieć najważniejsze wydarzenia z historii naszej organizacji.

Powstanie Obozu Narodowo-Radykalnego było wypadkową konfliktu pomiędzy starym i nowym pokoleniem polskich nacjonalistów, który dojrzewał de facto od czasu powołania Ruchu Młodych OWP. W 1934 roku Roman Dmowski miał oświadczyć: „Drugi raz zabierają mi młodzież” (po raz pierwszy miało wydarzyć się to w 1909 roku, po oderwaniu się Związku Młodzieży Polskiej).

Działacze Ruchu Młodych OWP nie mogli pogodzić się z podporządkowaniem ich przez władze administracyjne Stronnictwa Narodowego na przełomie lat 1932- 1933. Przypomnijmy, że 28 marca 1933 nastąpiła całkowita delegalizacja Obozu Wielkiej Polski, a więc również działającego w jego ramach Ruchu Młodych. „Młodzi “zwrócili się wówczas do Dmowskiego i zaproponowali, aby od teraz to oni kierowali obozem narodowym. On jednak zdecydował się na ten krok dopiero po rozłamie, kiedy to w 1935 roku „młodzi” poszerzyli swoje wpływy w ramach SN.

Konflikt pomiędzy „starymi” i „młodymi” dotyczył nie tyle różnic programowych, co przede wszystkim różnic temperamentów. „W obozie narodowym reprezentujemy obcy starym czynnik siły i ruchu”- tłumaczył Wojciech Kwasieborski. Krytykowano również brak konkretnych pomysłów na rozwiązanie gnębiących Polskę problemów i ograniczanie się do negacji rzeczywistości. „Młodzi […] tęsknili do silnego charyzmatycznego przywódcy, mającego gotową odpowiedź na każdy problem, zdolnego do wydawania rozkazów, wymagającego ofiar. Na pewno takiej charyzmy nie miał Dmowski”- tłumaczył Włodzimierz Sznarbachowski.

Latem 1933 roku rozpoczął działalność Narodowo-Radykalny Komitet Wydawniczy Młodych. Dział redakcyjny Komitetu prowadził Wojciech Wasiutyński, a dział administracyjny Witold Staniszkis. Przedsięwzięcie to podjęte zostało jednak bez zgody władz Stronnictwa Narodowego, broszury kolportowano w tajemnicy przed działaczami. 22 października ukazał się natomiast pierwszy numer tygodnika „Sztafety”. Czasopismo to stało się ośrodkiem skupiającym zwolenników narodowego radykalizmu. Prace nad programem prowadzone były jednak głównie na łamach „Akademika Polskiego”, którego redaktorem w 1933 został 18- letni Bolesław Piasecki. W październiku utworzono Komitet Redakcyjny „Akademika Polskiego”. Był to de facto klub dyskusyjny, podzielony na kilka sekcji. Sekcją ustrojową kierował Piasecki, ekonomiczną Marian Reutt, historyczną Wojciech Kwasieborski.

Kluczowym wydarzeniem na drodze do secesji „młodych” był zjazd w Karwińskich Błotach, który odbył się w lipcu 1933 roku. W trakcie spotkania doszło do ostrej wymiany zdań w kwestii stosunku do Stronnictwa Narodowego. Ostatecznie uchwalono co prawda przystąpienie do Sekcji Młodych SN, jednak nie spacyfikowało to w żaden sposób nastrojów.

4 stycznia 1934 roku w „Akademiku Polskim” wydrukowany został referat Wojciecha Kwasieborskiego. Autor wypowiedział się jasno: więź „młodych” ze Stronnictwem Narodowym jest już czysto formalna. Różnice widział przede wszystkim w odmienności psychiki pokolenia żyjącego w niewoli i pokolenia wychowanego w niepodległej Polsce. „Młodzi” walczą przeciwko zakorzenionym w czasie niewoli nawykom, reprezentują element siły i dynamiki. Silniej też akcentują swój związek z katolicyzmem.

Pierwszą próbą uzyskania wpływów w całym obozie narodowym przez „młodych” było podjęcie kroków mających na celu objęcie kierownictwa tajnej organizacji. Kwestia ta nie została dokładnie zbadana przez historyków. Wiadomo jednak na pewno, że przywódcy „młodych” wchodzili w skład następczyni Ligi Narodowej, „Straży” (Liga Narodowa rozwiązana została przez Dmowskiego po przewrocie majowym), a nawet do jej kierownictwa, „Ogniska Głównego”. Delegacja „młodych” zgłosiła się do Dmowskiego z prośbą o dokonanie zmian w kierownictwie tajnej organizacji. W efekcie powołano specjalną komisję, która miała rozpatrzyć zarzuty pod adresem dotychczasowych władz. Komisja zbadała odśrodkowe tendencje warszawskich działaczy „Straży” i zawiesiła na rok przywódców rozłamu. Chodzi tu o następujące nazwiska: Henryk Rossman, Tadeusz Gluziński, Jan Mosdorf, Jan Jodzewicz, Aleksander Heinrich. Działacze rzecz jasna nie przyjęli stanowiska komisji…

Celem ożywiania warszawskiej Sekcji Młodych i załagodzenia konfliktu mianowano jej kierownikiem Mieczysława Prószyńskiego, który cieszył się popularnością wśród młodzieży. Ponadto kierownikiem Sekcji Akademickiej w Warszawie został Bolesław Piasecki. Skupieni wokół niego działacze powołali nową organizację, Uczelnie Różne. Członkowie byli umundurowani w beżowe bluzy z pasem koalicyjnym, czarne spodnie i buty z cholewami. Zygmunt Dziarmaga relacjonował, iż była to próba zorganizowania bojówek z bezrobotnych i lumpenproletariatu. Bojówki te rozwinęły się później po powstaniu ONR i miały liczyć nawet 800 osób.

Powyższe działania nie uspokoiły jednak nastrojów. W marcu 1934 roku władze SN usunęły kierującego Sekcjami Młodych Jana Mosdorfa. Usunięto też Prószyńskiego, a także Henryka Rossmana- kierownika rejonu podwarszawskiego. Cała trójka, poparta zresztą przez warszawską Sekcję Młodych, nie przyjęła jednak tej decyzji.

Za datę powstania ONR-u uważa się rzecz jasna 14.04.1934, kiedy to w dodatku nadzwyczajnym „Sztafety” opublikowana została deklaracja ideowa. Dzień wcześniej w mieszkaniu Jana Jodzewicza odbyło się spotkanie „młodych” z Romanem Dmowskim. Jodzewicz miał powiedzieć wówczas słynne swoje słynne zdanie: „Panie Prezesie, my jutro ogłaszamy deklarację Obozu Narodowo-Radykalnego”

Obóz Narodowo-Radykalny deklarował się jako obrońca wiary katolickiej i zapowiadał oparcie życia politycznego i gospodarczego na moralności katolickiej. Prawa publiczne w państwie mieli posiadać tylko i wyłącznie Polacy, w tym także ludność ukraińska i białoruska (potraktowano ją więc jako etniczną gałąź narodu polskiego). Władza w Polsce miała należeć natomiast do Organizacji Politycznej Narodu. Istniejący ustrój gospodarczy uznano za „opierający się na niesprawiedliwości społecznej, będący źródłem wpływów żydowskich oraz nędzy i wyzysku polskich mas pracujących”. Nowy ustrój powinien natomiast opierać się na własności prywatnej, której będzie musiała jednak pełnić funkcję społeczną. Państwo powinno dążyć więc do upowszechnienia małych i średnich zakładów pracy. Wielkie przedsiębiorstwa miałyby natomiast zostać unarodowione.

Jak do powstania ONR-u ustosunkowało się Stronnictwo Narodowe? Otóż skwitowano to żartem opublikowanym na łamach „Gazety Warszawskiej”: „Jest w niej dużo dobrego; tylko to, co jest dobre, nie jest nowe, a to, co jest nowe, nie jest dobre”. W sierpniu 1934 roku Dmowski opublikował natomiast na łamach tego samego czasopisma cykl artykułów pt. „Militaryzacja polityki”. Krytykował ostro zasadzę wodzostwa w organizacjach politycznych, a także przerost totalizmu i dyktatury.

Znacznie ostrzej zareagowali natomiast działacze Sekcji Młodych SN. „Wielka Polska” zamieściła w tej kwestii następującą notatkę: „Dnia 14 proklamowano w Warszawie Obóz Narodowo- Radykalny, jako nową partię składającą się z kilku podrażnionych w swych ambicjach działaczy z p. Janem Mosdorfem na czele”.

Stanowisko prasy lewicowej zbliżone było natomiast do stanowiska współczesnej „Gazety Wyborczej”. W socjalistycznym „Robotniku” czytamy, że „Sztafeta” to „brukowiec antysemicko-pogromowy najgorszego gatunku”, a obóz „niewolniczo naśladuje hitleryzm”. Jedyną różnicą miał być stosunek do Kościoła.

Wbrew utyskiwaniu Stronnictwa Narodowego i socjalistów Obóz Narodowo-Radykalny rósł jednak w siłę. Działacze jeździli po całej Polsce i agitowali za wstąpieniem do organizacji. W Warszawie po stronie ONR opowiedziała się cała Sekcja Akademicka i Sekcja Żeńska, a także znaczna część sekcji Rzemieślniczo- Robotniczej. Kierownictwo Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej twierdziło, iż do lokali ONR przychodziło nawet ok. 4000 osób, z których połowa to młodzież studencka, a reszta to bezrobotni i uczniowie szkół zawodowych. Podobne dane podawał Zygmunt Dziarmaga. Władze policyjne szacowały natomiast stan ONR na 2200 członków i ok. 2000 kandydatów, zgrupowanych w 36 oddziałach.

Demonstracją liczebności ONR-u była słynna defilada z 3 maja 1934 roku. Miało wziąć w niej udział 25 tys. członków. Liczba ta najprawdopodobniej jest co prawda mocno przesadzona, jednak mimo to wydarzenie pokazuje prężność organizacji. OeNeRowcy starali się w pierwszej kolejności pozyskać sympatię robotników. Na łamach „Sztafety” nieustannie pisano o wyzysku kapitalistycznym i prawie do pracy. „Za dużo by umrzeć, za mało by żyć”- tytuł w „Sztafecie” z 15 maja 1934 idealnie obrazuje sytuację ekonomiczną ówczesnej Polski. Ponadto przed dwa tygodnie „Sztafeta” przyglądała się blisko strajkowi okupacyjnemu 120 robotników w fabryce silników „Perkun” w Warszawie. Zaangażowanie w walkę o prawa pracownicze nie mogło umknąć „konkurencji” w postaci socjalistów. Sprawa walki z ONR uznana została w warszawskim PPS za zagadnienie ogólnopartyjne. Powołano nawet Antyoenerowski Komitet Akcji Socjalistycznej. W kwestii tej doszło ponadto do porozumienia z KPP i Bundem. Wśród młodzieży lewicowej rozwinęło się swego rodzaju współzawodnictwo w zrywaniu działaczom ONR odznak organizacyjnych- Mieczyków Chrobrego. W efekcie kierownictwo ONR zmuszone było do wydania działaczom polecenia zdejmowania odznak w dzielnicach robotniczych. Wydano również bezwzględny zakaz brania udziału w jakichkolwiek akcjach, które „mogłyby wywołać niepokój publiczny”.

Pomimo licznych przeszkód zainteresowanie wstąpieniem do ONR było tak duże, że w Warszawie musiano nawet przerwać przyjmowanie nowych członków do czasu przeszkolenia już przyjętych. Sytuacja zaczęła się komplikować 13 czerwca 1934 roku, kiedy to władze zamknęły drukarnię „Sztafety”. Działacze rozumieli, że jest to zapowiedź większego ataku ze strony państwa. Pretekstem do wystąpienia przeciwko organizacji było zamordowanie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (15 VI) przez ukraińskich nacjonalistów. Władze oskarżyły ONR o dokonanie zamachu. Aresztowanie przywódców spowodowało niemały chaos. Mimo to jednak już 1 lipca ukazał się wydrukowany na powielaczu nielegalny numer „Nowej Sztafety”.

ONR został formalnie zdelegalizowany 10 lipca. Starosta grodzki w Warszawie argumentował, iż powodem jest… niezgłoszenie i niezarejestrowanie organizacji. Motyw był rzecz jasna pretekstem, ponieważ z dokładnie takich powodów można by rozwiązać większość ówczesnych organizacji młodzieżowych. Dopiero w końcu uzasadnienia znalazło się zdanie, że „działalność członków ONR doprowadza do stałego naruszenia bezpieczeństwa, spokoju i porządku publicznego”.

Przywódcy ONR osadzeni zostali w areszcie śledczym przy ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. W nocy z 6 na 7 lipca zostali natomiast jako pierwsi wywiezieni do Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Wśród aresztowanych był Zygmunt Dziarmaga- kierownik Uczelni Różnych; Wacław Hackiewicz- kierownik kursów kandydackich w Warszawie; Jan Jodzewicz; Edward Kemnitz- kierownik sekcji ogólnej ONR; Jerzy Korycki (podobno w Berezie ostro pokłócił się z Piaseckim i zerwał z ONR); Czesław Łączyński- właściciel zakładu optycznego, u którego znaleziono wydawnictwo ONR; Bolesław Piasecki- kierownik sekcji akademickiej; Mieczysław Prószyński- kierownik referatu spraw robotniczych; Henryk Rossman- stający na czele tajnej organizacji; Włodzimierz Sznarbachowski- redaktor „Akademika Polskiego”.

Trudne doświadczenie Berezy zahamowało co prawda rozwój ONR-u, jednak pomimo licznych represji działacze organizacji nie poddawali się. Nie poddawali się pomimo tego, iż już w sierpniu 1934 roku doszło do kolejnych masowych aresztowań. Mimo to jednak nadal ukazywał się redagowany przez Wojciecha Wasiutyńskiego „Szczerbiec”. We wrześniu 1934 roku z inicjatywy Zygmunta Dziarmagi ukazał się pierwszy pisma „Podaj Dalej- Chrześcijański Informator Ogłoszeniowy”. W październiku prasa odnotowała natomiast informację o kilkunastu procesach za przynależność do tajnej organizacji i kolportaż „Sztafety”.

Naszą historię zakończmy na kwietniu 1935 roku, kiedy to można mówić już o ostatecznym rozłamie w ONR i ukształtowanie się dwóch grup: działaczy skupionych wokół Henryka Rossmana (ONR „ABC”) i działaczy skupionych wokół Bolesława Piaseckiego (Ruch Narodowo- Radykalny „Falanga”). Data ta jest raczej umowna, ponieważ rozbieżności widoczne były już wcześniej. Wydaje się, że największym punktem zapalnym był stosunek do Stronnictwa Narodowego. Komitet Organizacyjny ONR deklarował chęć utrzymania poprawnych stosunków. Grupa skupiona wokół „Akademika Polskiego” deklarowała natomiast bezkompromisowość i chęć całkowitego zerwania stosunków. Różnice programowe w kwestiach ustrojowych czy gospodarczych zaczęły de facto uwydatniać się później.

Wydarzenia z 1934 roku świadczą o tym, że ONR nie był wówczas „marginesem marginesów”. Wręcz przeciwnie, w Warszawie organizacja de facto nie miała konkurencji. Przedwojenni Koledzy byli natomiast „solą w oku Sanacji”, czego efektem były liczne represje ze strony władz państwowych. Zwróćmy uwagę na to, że okres międzywojenny różnił się znacząco od czasów nam współczesnych. Mówi się niekiedy, że był to czas „burzy i naporu”, nieustannych walk ulicznych pomiędzy bojówkami poszczególnych stronnictw politycznych i walk z policją. Dlatego nasi Koledzy ryzykowali o wiele więcej niż my. Ryzykowali utratą życia lub zdrowia czy czasowym pozbawieniem wolności. Przykładem może być tu Henryk Rossman, który zmarł na skutek powikłań po pobycie w Berezie Kartuskiej. Dlatego w chwilach zwątpienia pamiętajmy o ogromnym heroizmie naszych Kolegów i o ich silnej wierze w ideę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *